[ Pobierz całość w formacie PDF ]
M1LIO TEKĄ POLSKA
ELIZA ORZESZKOWA
CHAM
REDAKTOR NAUKOWY
JAN BŁOŃSKI
WSTCP I OPRACOWANIE GRAŻYNA BORKOWSKA
SEKRETARZ REDAKCJI
MAGDALENA POPIEL
KRAKÓW
Książka dotowana przez Ministerstwo Kultury i Sztuki
© Copyright for Biblioteka Polska by Towarzystwo Autorów i Wydawców
Prac Naukowych UNTVERSITAS, Kraków 1998
WSTĘP
© Copyright for this edition by Grażyna Borkowska
and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNWERSITAS,
Kraków 1998
wydanie I
I. ORZESZKOWA - FRAGMENT LITERACKIEJ BIOGRAFII
ISBN 83-7052-872-4
TAiWPN UNIYERSITAS
Zrazu nic nie wskazywało na to, że nazwisko Elizy Orzeszkowej
(1841-1910) zapisze się tak wyraźnie na kartach polskiej literatury.
Urodzona w szlacheckiej rodzinie, wyedukowana na pensji w Warsza­
wie, w wieku lat 17 wydana za mąż za Piotra Orzeszkę, pędziła żywot
przewidziany dla panien z dobrego domu, W roli szlachcianki na wyda­
niu, a potem młodej mężatki, prowadzącej bogate życie towarzyskie,
czuła się wygodnie i dobrze. Dopiero powstanie styczniowe, na Kre­
sach wyjątkowo krwawe, wyrwało jąz letargu. Głęboko poruszona ogro­
mem nieszczęść i osobiście zaangażowana w powstańczą konspirację,
nadto rozczarowana małżeństwem, przeżywała spóźnione dojrzewanie.
1
W roku 1864 była zupełnie inną osobą niż dwa lata wcześniej.
Zmienił się też jej status materialny i cywilny. Męża, oskarżonego
ojsprzyjanie powstańcom, skazano_na_zestanie, majątek~rodzin^iy
podupadł i został sprzedany. Pisarka porzuciła ostatecznie wieś i prze­
niosła się do Grodna. Obie"sprawy - decyzja o YÓźTąće żmężem i de-'
cyzja^ o sprzedaży"żTemi-narażaj opinią
publiczną, która w obu kwestiach"oHstawata przy patriotycznych stan­
dardach zachowań. Co więcej, Orzeszkowa nie tylko nie towarzyszy­
ła mężowi na zesłaniu, ale postanowiła przeprowadzić formalny z nim
rozwód, co było prawdziwym skand^TeTrTtowarzyskim.
2
~ ~~~~~
Na co zamieniła odzyskaną wolność osobistą? Po niefortunnej pró­
bie założenia nowej rodziny z lekarzem Zygmuntem Święcickim,
można powiedzieć jednoznacznie - na pisanie.
Podstawą przedruku tekstu
Chama
jest edycja:
E. Orzeszkowa,
Dzieła wybrane,
t. IX z posłowiem Marii Żmigrodzkiej
i przypisami Marii Grabowskiej, Czytelnik, Warszawa 1956.
Redaktor serii
Izabella
Sariusz-Skąpska
Opracowanie redakcyjne
Małgorzata
Biernacka
90>lfOO
Projekt okładki i stron tytułowych
Robert Guzik
Na okładce - Jan Stanisławski,
Pejzaż z rzeką - Pustowarnia,
1902,
własność Muzeum Narodowego w Warszawie
Druk: Drukarnia „AWA" w Krakowie, ul. Pachońskiego 8a
1
Młodość Orzeszkowej możemy zrekonstruować tylko częściowo na podstawie dys­
kretnych wspomnień autorki. Zob. E. Orzeszkowa,
Zwierzenia,
„Kraj" 1891, nr 50;
Wspomnienia. Część pierwsza,
„Sfinks" 1911, nr 37-40;
Pamiętnik,
z autografu autor­
ki ogłosił L. Meyet, „Kurier Warszawski" 1911, nr 24-39. E. Jankowski,
Eliza Orzesz­
kowa,
seria: Ludzie Żywi, t. 6, Warszawa 1980, wyd. 4, s.18-85.
2
Zob. I. Krzywicka,
Młoda Orzeszkowa,
„Wiadomości Literackie" 1936, nr 54. Au­
torka tego artykułu twierdziła, że Orzeszkowa pisała nieco staroświeckie powieści,
ponieważ w życiu osobistym zdobywała się na decyzje bardzo kontrowersyjne i od­
ważne; jedno równoważyła drugim.
6
7
WSTĘP
I. ORZESZKOWA - FRAGMENT LITERACKIEJ BIOGRAFII
Debiutowała w roku 1866 podwójnie -
Obrazkiem z lat głodowych
i recenzją jedne] z waznycrTlektur pozyt^fslycznych- Henry'ego
Thomasa Buckle'a
Historii cywilizacji w Anglii.
Recenzja ta była
manifestem pozytywistycznych sympatii autorki.
3
Orzeszkowa en­
tuzjastycznie odniosła się do wizji historii zaprezentowanej przez
Buckle'a. Widziała głęboki sens w jego pojmowaniu procesu dziejo­
wego jako przestrzeni uwolnionej od boskiej ingerencji, poddanej ra­
cjonalnemu działaniu człowieka.
Ten debiut był, być może, bardziej udany niż następujące bezpo­
średnio po nim powieści. Orzeszkowa szukała w nich właściwej for­
my dla bliskich sobie idei i tendencji. Nie umiała połączyć ładunku
intelektualnego (dydaktycznego) z fabułą, nieraz nieznośnie senty­
mentalną i romansową. Kto czytał
Ostatnią miłość
(1868),
W klatce
(1870),
Na prowincji
(1870),
Cnotliwych
(1871), musiał ulegać niemi­
łemu wrażeniu, że Orzeszkowa lubi pisać, pisze dużo, ale niezupełnie
udolnie. W takim mniej więcej tonie utrzymane były też pierwsze
recenzje.
4
Wydawało się, że literatka z Grodna to jedna z tuzinko-
wych pisarek, które zaledwie zaznaczyły swoją obecność na literac­
kiej niwie, że to osobowość najwyżej na miarę Wilhelminy Zyndram-
-Kościałkowskiej, Walerii Marrene-Morzkowskiej czy Marii Unickiej,
słowem, pisarek dziś już zapomnianych.
Kto tak myślał i pisał, zaczął w latach siedemdziesiątych korygo­
wać swoje stanowisko. Dwie kolejne powieści, w które Orzeszkowa
wpisała doświadczenia osobiste (dojrzewanie, stosunki z matką, roz­
wód),
Pamiętnik Wacławy
(1871) i
Pan Graba
(1872), stanowiły pra­
wie już niekwestionowaną zapowiedź talentu.
Marła
(1873) była -by
tak rzec -
bestsellerem
wydawniczym, młode czytelniczki nie tylko
w Polsce utożsamiały się z bohaterką i odnosiły jej losy do własnych
biografii. W powieściach rodzinnych,
Eli Makower
(1875),
Pompaliń-
scy
(1876),
Rodzina Brochwiczów
(1876), Orzeszkowa ujawniła zdol­
ności epika, okazała się bystrym obserwatorem przemian, jakim pod­
legało społeczeństwo polskie po powstaniu styczniowym. Pisała o spra-
wach drażliwych w warunkach niewoli, przy znacznych ograniczeniach
swobody wypowiedzi. W tej sytuacji musiała jwypracować sobie zarów­
no własną filozofię przetrwania, opartą na ofiarności i poświęceniu,
jak i własny język powieściowej narracji, szukający w bogactwie reto­
ryki ujścia dla treści niecenzuralnych/
W przełożonej na wiele języków powieści
Meir Ezofowicz
(1878)
pokazała los szlachetnego Żyda, usiłującego zapobiegać fanatyzmowi
i nienawiści. Coraz mocniej intrygował pisarkę obraz społeczeństwa
jako całości. Nie stroniąc od opisu nędzy najbiedniejszych (nowele
Z różnych sfer,
1879-1882) i od opisu konkretnych środowisk
(Nizi­
ny,
1884,
Dziurdziowie,
1885), Orzeszkowa dążyła do stworzenia pa­
noramicznego obrazu rzeczywistości polskiej w lat kilkanaście po
powstaniu. Dokonała tego w powieści
Nad Niemnem
(1888), dziele
porównywanym z eposem Mickiewicza.
W tym samym roku, jak powiadał Stanisław Pigoń, „resztą tego
samego wielkiego impetu twórczego"
6
, napisała
Chama.
Powieść ta
łączy się w naturalny sposób z poprzedzającymi ją „powieściami
ludowymi", tj. z
Nizinami
i
Dziurdziami,
a także wchodzi w relacje
z porównywalnymi pod względem inspiracji filozoficznych utwora­
mi późniejszymi, między innymi z powieściami
Dwa bieguny
(1893)
i
Australczyk
(1896).
Orzeszkowa angażowała się coraz wyraźniej w publiczną polemi­
kę na temat dekadencji, pesymizmu, obowiązków patriotycznych spo­
czywających głównie na barkach młodego pokolenia. Kwestie te pod­
jęła między innymi w utworze
Argonauci
(1900), w oryginalnej po­
wieści
Ad astra
(1904) oraz w zbiorach nowel
Melancholicy
(1896),
Iskry
(1898),
Chwile
(1901),
Przędze
(1903). Ostatnim z utworów
wydanych za jej życia był zbiór
Gloria victis
(1910), liryczny powrót
do czasów powstania styczniowego i wstrząsająco osobisty, przynaj­
mniej jak na Orzeszkową, zapis przeżyć jej młodości.
Była autorką kilku zupełnie nieistotnych prób dramatycznych. Nie
do przecenienia natomiast jest jej twórczość publicystyczna. Zabiera-
Na temat mowy ezopowej zob. A. Martuszewska,
Przeciw potędze. O mowie ezopo-
wej w polskiej powieści historycznej doby pozytywizmu,
w zbiorze:
W kręgu powieści his­
torycznej,
pod red. L. Ludorowskiego, Lublin 1984; tejże,
Pozytywistyczna mowa ezopo-
wa w kontekście literackich kategorii dotyczących milczenia i przemilczenia,
w zbiorze:
Z domu niewoli. Sytuacja polityczna a kultura literacka w drugiej polowie XIX wieku,
pod red. J. Maciejewskiego, Wroclaw-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1988.
6
6
3
Zob. M. Żmigrodzka,
Orzeszkowa. Młodość pozytywizmu,
Warszawa 1965, s. 118-
135.
4
Bardzo powściągliwie o pisarskich umiejętnościach Orzeszkowej wypowiadali
się na początku lat siedemdziesiątych: Piotr Chmielowski,
Powieści pani Elizy Orzeszko,
„Przegląd Tygodniowy" 1870, nr 1; oraz A.Ś. [Aleksander Świętochowski],
Przegląd
piśmiennictwa polskiego. „Cnotliwi", powieść Elizy Orzeszko,
„Przegląd Tygodniowy"
1871, nr 26. Ton wypowiedzi krytycznych zmienia się na korzyść Orzeszkowej po opubli­
kowaniu
Pana Graby
(1872).
St. Pigoń,
Uwłaszczenie literackie chłopa. I. „Cham"Elizy Orzeszkowej,
w:
Drze­
wiej i wczoraj. Wśród zagadnień kultury i literatury,
Kraków 1966, s. 136 (wersja pier­
wotna w:
Na drogach i manowcach kultury ludowej. Szkice,
Lwów 1939).
8
9
I. ORZESZKOWA - FRAGMENT LITERACKIEJ BIOGRAFII
WSTĘP
ła głos we wszystkich najżywotniejszych, kwestiach społecznych; pi­
sała o emancypacji kobiet
(Kilka słów o kobietach,
1870), o proble­
mach asymilacyjnych ludności żydowskiej
(O Żydach i kwestii żydow­
skiej,
1882), o istocie patriotyzmu
(Patriotyzm i kosmopolityzm,
1880),
o opuszczaniu Polski i osiedlaniu się za granicąludzi utalentowanych
(Emigracja zdolności,
1899). Nie zawsze umiała zachować w tych tek­
stach obiektywizm i umiar. Jak słusznie pisał Stanisław Brzozowski,
Orzeszkowa bywała niesprawiedliwa, gdy ponosiły ją nerwy, gdy czuła,
że rzeczywistość nie dorasta do marzeń albo „wyłamuje się spod wła­
dzy starych form".
7
Nikt jednak nie mógłby odmówić jej wiedzy i szla­
chetności, która wolna była od wszelkich partykularyzmów, koteryj-
nych uwikłań i uprzedzeń.
W skomplikowanej sytuacji narodu bez państwa pisarstwo Orzesz­
kowej pełniło funkcje, które gdzie indziej, w krajach „normalnych",
dzielą pomiędzy sobą szkoły instytucje publiczne, rządy i kościoły
Jej książki uczyły pożądanych postaw społecznych, sprzyjały krysta­
lizacji patriotycznych uczuć; były solidną porcją wiedzy wypracowa­
nej w integralnym związku bądź też w subtelnej polemice z nauką
europejską - teoriami Comte'a, Vogta, Moleschotta, Buckle'a, Spen­
cera, Renana, Ruskina, Lwa Tołstoja.
Orzeszkowa zmieniała się. Jej poczucie solidarności z doktrynami
pozytywistycznego scjentyzmu z czasem słabło na rzecz filozofii ide­
alistycznej, podbudowanej silnie myślą etyczną. Była to ewolucja, a nie
zerwanie. Ceniąc wiedzę i postęp materialny, Orzeszkowa widziała
potrzebę doskonalenia moralnego, z wiedzą i postępem nietożsame-
go. Nie ograniczała też swego pola widzenia do kwestii opisywanych
zracjonalizowanym językiem. Przeciwnie, coraz mocniej intrygowało
ją to, co wychodziło poza kwestie rozstrzygalne przez rozum. Docie­
kała tajemnicy wiary i roli cierpienia w życiu jednostki i w egzysten­
cji narodu. Nie zrywając całkowicie z pozytywistycznymi założenia­
mi, czuła się duchową spadkobierczynią dziedzictwa romantyków.
Była zaiste nie tylko „młodszą siostrą Mickiewicza", jak się wyraził
Brzozowski
8
, ale także młodszą siostrą Krasińskiego, któremu po­
święcała pisane u progu starości artykuły i wykłady.
Spośród innych filozofów i myślicieli akceptowała przede wszyst­
kim tych, którzy - jak na przykład Ernest Renan czy John Ruskin -
pozostawali eklektykami, łącząc pozytywistyczne inspiracje z elemen­
tami doktryn idealistycznych, a ścisłość umysłu z umiejętnością po­
etyckiego pisania. Sama Orzeszkowa była autorką podobnego pokro­
ju. Brak systematycznych studiów filozoficznych tonowała logiką
wywodu, a niedostatek intelektualnego rygoru - rozległością hory­
zontów, które budziły czasem w odbiorcy silniejsze inspiracje niż sys­
tematyczny wykład.
Można pisarstwa Orzeszkowej nie lubić za pewien anachronizm
języka i propagowanych postaw, ale trudno nie cenić samej autorki.
Przeszła ona drogę godną podziwu. Należała do gatunku
self-made
woman,
a był to gatunek nieporównanie rzadszy niż
self-made man.
Orzeszkowa poddała swoje życie rygorom pracy intelektualnej i pisar­
skiej, nie odstępując ani na moment od powziętego planu działania.
W oddaleniu od stolic europejskich, w tym także Warszawy, w prowin­
cjonalnej samotni, w zasadzie nie opuszczając Grodna, potrafiła do­
równać najwybitniejszym umysłom swego czasu .^Stanowiąc wraz z Bo­
lesławem Prusem i Henrykiem Sienkiewiczem „wielkątrójcę" pisarzy
pozytywistycznych, reprezentowała w tym gronie osobowość pisarską
o największych zasobach intelektualnych.[Przegrywając z Sienkiewi­
czem wyścig do Nagrody Nobla, nie przestawała być w owym czasie
najwybitniejszym polskim kandydatem do tego zaszczytu.
Nie była wolna od wad i ograniczeń. Żyła w warunkach zagroże­
nia i to nie tylko ze strony władz rosyjskich, które między innymi
skazały pisarkę na wieloletni areszt domowy za próbę prowadzenia
ambitnego wydawnictwa. Czuła również zagrożenie ze strony elit
społecznych, katolickich, konserwatywnych i mieszczańskich, które
nie wybaczały samotnej niezamężnej kobiecie (formalny związek
z drugim mężem, Stanisławem Nahorskim, trwał krótko) swobody
myśli i czynów. Broniąc się przed faktycznymi i wyimaginowanymi
wrogami, budowała Orzeszkowa - na przykład w arcyciekawych li­
stach - spiżowy pomnik własnej osoby. Nie ujawniała żadnych słabo­
ści, kryła nieudane życie uczuciowe, uzasadniała wszystkie swoje
decyzje i wybory racjami patriotycznymi lub społecznymi. Wyraźnie
modelowała własną biografię na wzór hasła w encyklopedii.
W liście do Aurelego Drogoszewskiego, jednego ze swych najbar­
dziej zaufanych korespondentów, pisała wiosną 1903 roku z patosem:
A czymże mogłam służyć? Tylko myślą, i słowem, bo to tylko miałam.
Może być, że myśl o tej służbie, piekąca i nieustanna, psuła nieraz ar­
tyzm pism moich, ale odpędzać jej od pióra nie mogłam i nie chciałam.
A kiedy wnikałam, jak tylko wzrok sięgał, w głębie społecznej Psychy,
7
St. Brzozowski,
Eliza Orzeszkowa,
w:
Współczesna powieść i krytyka,
wstęp T. Bu­
rek, Kraków-Wrocław 1984, s. 106.
8
Tamże, s. 109.
10
11
11. GENEZA
CHAMA.
DWA PORZĄDKI
WSTĘP
kiedy wskazywałam, jak tylko ręka starczyła, na widnokręgu społecz­
nym różne gwiazdy i pożogi, róże i rany, kiedy najwyżej, jak tylko zdoła­
łam - i najśmielej - wznosiłam sztandar polskiego słowa tam, gdzie ono
najsroższymi rozkazami było zmuszane do milczenia, czułam dumę we­
wnętrzną, czułam radość życia, mniemałam, że jestem robotnicą taką,
jakąu krosien rzeczy wiekuistych ma być dusza każdego człowieka. Było
w tym wiele zapewne egzaltacji i egzageracji, mało pozytywnej trzeźwo­
ści i równowagi, mnóstwo też złudzeń - ale tak było. Niechże Pan z tego
szkicu wnosi o tym, czym musi być dla mnie wynik pracy. Zupełnie wszyst­
kim. Całą racją bytu, który się kończy i którego ona była prawie jedyną
osnową a z pewnościąjedynym słońcem wśród chmur.
9
Orzeszkowej i jej orędownika, Leopolda Meveta. kiedy w liście z 26 li-
Htopada 1887 roku, omawiaj ącymukład utworów wiejskich w przygo­
towywanym przez Lewentala Tanim Zbiorowym Wydaniu jej powieś­
ci, przeczytał:
Toml-Niziny.
Tbm II -
Dziurdziowie.
Tom
III -
Rybak nadniemeński, Kramarz i Za doliną róż.
Skąd wziął się
Rybak?
W tej chwili go piszę; będzie mniej więcej ob-
szerności
Widm
i z dwoma wymienionymi spory tom utworzy.
1
0
W rzeczywistości planowane opowiadanie rozrosło się do rozmia­
rów powieści, której autorka, unikając porównań i analogii z wycho­
dzącym właśnie w „Życiu"
Rybakiem
Trzeba jednak lojalnie przyznać, że w schyłkowej fazie twórczości
(o czym świadczą między innymi nowelki zebrane w tomach
Drobiaz­
gi)
Orzeszkowa znacznie powściągnęła skłonności patetyczne i brą­
zownicze. Stawała się w ujmujący sposób osobą żądną życia. Ceniła
je za nie samo, za urodę świata, za przyjemność oglądania kolejnego
wschodu i zachodu słońca.
Umarła w cierpieniach spowodowanych chorobą serca w maju 1910
roku. Jej pogrzeb był wielką manifestacją serdecznego żalu, podziwu
i pamięci. Za trumną szli faktyczni i potencjalni bohaterowie jej utwo­
rów: Polacy i Żydzi, katolicy i prawosławni, bogaci i biedni. Miesz­
kańcy Grodna, mieszkańcy świata.
islandzkim
Pierre'a Lotiego,
nadała ostatecznie tytuł
Cham.
Dzięki regularnej korespondencji z Meyetem wiemy, że
Cham
po­
wstawał błyskawicznie pomiędzy późną jesienią 1887 a przedwio­
śniem 1888 roku. Mimo przerw spowodowanych dolegliwościami mi­
grenowymi i realizacją dawnych zobowiązań, 10 marca 1888 kopia
powieści została wysłana do Warszawy, a w połowie maja - po nie­
udanych pertraktacjach z redakcją „Kuriera Warszawskiego" i „Ga­
zety Warszawskiej" - druk powieści rozpoczęła „Gazeta Polska". Rok
później powieść ukazała się w wydaniu książkowym.
Chama
poprzedziła Orzeszkowa dedykacją skierowaną do Wale-
rii Marrene-Morzkowskiej, pisarki, krytyka literackiego, „dawnej,
dawnej" przyjaciółki, z którą serdeczne więzy bardzo jednak w latach
osiemdziesiątych rozluźniła.
1
1
Trudno zatem powiedzieć, dlaczego
właśnie Waleria Marrene została uhonorowana w tak widoczny spo­
sób i to w momencie ochłodzenia stosunków.
1
2
Być może zadecydo­
wała o tym jakaś szczególna strategia „dedykacyjna": Orzeszkowa
często przypisywała swoje wybitne utwory dawnym przyjaciółkom,
II. GENEZA
CHAMA.
DWA PORZĄDKI
Wbrew swoim zwyczajom, słotne, wietrzne lato 1887 roku Orzesz­
kowa sumiennie przepracowała. W położonym nieopodal Grodna
majątku Miniewicze kończyła w radosnym pośpiechu trzeci tom
Nad
Niemnem.
Wydawało się, że teraz przez długie tygodnie będzie odpo­
czywać, że poza drobiazgami zamówionymi przez różne redakcje i ster­
tą listów nie napisze nic, czekając, aż opadnie twórcza ekscytacja.
Jakież więc musiało być zdziwienie warszawskiego korespondenta
E. Orzeszkowa,
Listy...,
t. 2:
Do Leopolda Meyeta,
Wrocław 1955, s. 36.
0
1
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przyjaciółki stosunkowo często
odwiedzały się. Wiosną roku i869 Waleria Morzkowska zawierała swój drugi związek
małżeński z Władysławem Marrene w rodzinnym majątku Orzeszkowej, w Milkowsz-
czyźnie. Zob. E. Orzeszkowa,
Listy...,
t. 1:
Do redaktorów i wydawców: Józefa Sikor-
akicgo, Gebethnera i Wolffa, Franciszka Salezego Lewentala, Wacława Makowskiego,
krazma Piltza, Stanisława Posnera,
Wrocław 1954, s. 49, 303; t. 4, s. 16.
1
11
E. Orzeszkowa,
Listy zebrane,
do druku przygotował i komentarzem opatr2yt E, Jan­
kowski, t. 4:
Do literatów i ludzi nauki: Józefy Sawickiej (Ostoi), Wilhelminy Zyndram
Kościałkowskiej, Jadwigi Łuszczewskiej (Deotymy), Ignacego Baranowskiego^ Józefa
Kotarbińskiego, Kazimierza Zdziechowskiego, Aurelego Drogoszewskiego, Eugenii Żmi­
jewskiej, Marii Czesławy Przewóskiej, Mariana Dubieckiego,
Wrocław 1958, s. 114.
2
Na temat przyczyn tego ochłodzenia zob. E. Orzeszkowa,
Listy...,
t. 6:
Do pisa­
9
rzy: Józefa Ignacego Kraszewskiego, Zygmunta Fortunata Miłkowskiego (XT. Jeża),
Marii Konopnickiej, Michała Bałuckiego, Władysława Stanisława Reymonta,
Wrocław-
Wfirazawa-Kraków 1967, s. 92-94.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • gackt-camui.opx.pl